znalazlam ostatnio stary wierszyk o miłości...
Miłość...
przyszła, rozgościła się,
nic nie mówi, ja nie pytam
po prostu siedzi wygodnie i patrzy mi prosto w oczy...
"czy odejdziesz?"-pytam
cisza...
czekam...
"kochaj"-szepnęła
"kochaj"... tak łatwo wypowiedzieć te słowa
to zaledwie krótki wyraz
ale uczucie to niesie za sobą tak wielkie ryzyko...
może to okrutne, ale dziś widzę w tym uczuciu więcej cierpienia niż szczęścia...
kiedyś odważyłam się pokochać...
zostały mi tylko blizny...
trudno jest posklejać serce, które ktoś potrzaskał w proch...
więc czy warto ryzykować poraz kolejny??
i czy można oddać komuś serce w proszku??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz