poniedziałek, 9 listopada 2009

kraina książek...

Wiem, iż wielu ludziom wydaje się to dziwne i niezrozumiałe, ale kiedy łapię w ręce ciekawą książkę, cały świat po prostu przestaje dla mnie istnieć. Nie ważne są wtedy rozmowy z ludźmi, denerwują niespodziewani i nieproszeni goście, drażni konieczność spaceru z psem czy zrobienia obiadu. A najbardziej irytują godziny, znikające gdzieś w pośpiechu, niezauważone. Denerwuje konieczność pójścia spać, bo a nuż za chwilę w życiu bohaterów wydarzy się coś ważnego...Te chwile, które spędzam z książką wprowadzają mnie w inny świat, świat wyobraźni autora, który nagle staje się moim światem... Ten świat potrafi mi zastąpić wszystko, czego nie mam w prawdziwym świecie... i choć nie mam wpływu na to, co się w nim dzieje, mimo to mogłabym pozostać w nim przez cały czas...

Przemówił do mnie. Wystraszył
mnie swym śmiechem. Wziął
moją rękę i wprowadził mnie poza
ciszę w zimny szept
Dzwonów.

Brak komentarzy: